Cienie

z Rae Armantrout

Co myślisz teraz o naszych ciałach?
Są takie lotne, jak ruchome piaski,
nie ma co liczyć na trwałą formę.
Nie mają „teraz” ani „jutro”, mają tylko kiedyś.
Wszystko już było: decydowanie i  robienie,
co jeszcze moglibyśmy zrobić pozbawieni kształtu?
Ześlizgujemy się w sen po wąskiej krawędzi tego,
co kiedyś umiało znaczyć.
Możemy śnić, to wciąż jest nam dane,
ale śnimy osobno.

  • Szpulka

    Nikt już mnie powtórnie nie ujrzy: spojrzysz, a już mnie nie będzie. (Hi7)

    Końce nitek są niezliczone, więc
    nie wymagają zdolności matematycznych.
    To spore ułatwienie, jeśli w dodatku nie są splątane.
    Tyle że moje nitki zawsze są splątane.
    Patrzę na nie i widzę wciąż tę samą złą odpowiedź
    bez szans na wyprostowanie.
    Nic nie jest dość słone, dość słodkie,
    dość gorzkie, wszystko bez smaku i pokusy.
    Po wykasowaniu, po stracie, po czymś bardzo ważnym.
    Cień nocnego szczekania psa rzucony na ciemność.

  • Kalendarium 1921/22
     
    1921. Moja mama jest już w drodze,
    ale zanim przyjdzie na świat, światu objawia się inny brzdąc.
    W Kronsztadzie buntują się marynarze.
    Pan Khântirian przenosi flagę wolnej Armenii
    z frontonu budynku nad biurko;
    nikogo już nie reprezentuje,
    ale za to może tłumaczyć rubajaty.
    Nuż w bżuhu atakuje drugi raz.
    Szwecja znosi karę śmierci,
    ale akmeisty Gumiłowa to nie ratuje.
    Debiutują SA i Mussolini.
    Rok później Einstein dostaje nagrodę Nobla,
    a ksiądz nie zgadza się na ochrzczenie mojej mamy
    pogańskim imieniem Danuta, zostaje więc Danielą.
    Tymczasem na Jowiszu dziadek wymyśla urządzenie
    chroniące konie przed hałasem wybuchów.
    Bodhisattwa współczucia aprobująco kiwa głową,
    a dziadek dostaje premię.
    Niewiadomski czyści pistolet.

    Elżbieta Lipińska