Pantum katastroficzne
a co jeśli koniec świata
zastanie mnie z ręką w gaciach
drapiącą się po pośladku
lewym bo akurat tam gryzie mnie metka
zastanie mnie z ręką w gaciach
lub szczoteczką w zębach
lewym bo akurat tam gryzie mnie metka
okiem ledwo widzę siebie w lustrze
lub szczoteczką w zębach
ale to już bez znaczenia
okiem ledwo widzę siebie w lustrze
a mówili mi skończ z tym kapitalizmem
ale to już bez znaczenia
bez rozgrzeszenia za rzeczy nasze
a mówili mi skończ z tym kapitalizmem
pożegnam się tylko ze sobą
bez rozgrzeszenia za rzeczy nasze
a co jeśli w koniec świata
pożegnam się tylko ze sobą
drapiącą się po pośladku
.
.
Dwadzieścia jeden
Wiem że dorośli mówili mi że jak będę dorosła to zrozumiem mimo że sami nie rozumieli
Wiem że chodziło im o żarty o seksie i z kobiet które i tak mnie nie śmieszą a nie o krajową gospodarkę
Wiem że w pierwszy dzień podstawówki kazali mi skakać przez doniczkę z wodą i zjeść szczyptę soli byłam dumna a w bulaju telewizora wciąż leciały bajki
Wiem że bez bolesnych rytuałów inicjacyjnych nastanie pokój i anarchia a na to nie możemy sobie pozwolić więc zjadałam ćwiartkę cytryny na początku klasy szóstej
Wiem że kiedy przypinałam kołnierz do gimnazjalnego munduru w tle leciała lista przebojów trójki a ja leczyłam siniaki żeby móc zacząć leczyć kompleksy
Wiem że najpierw pływałam szybciej niż oni a potem oni wyrośli jedli białko w proszku i cytowali Korwina i już ich nie doganiałam
Wiem że na koniec gimnazjum jakiś dumny ojciec upolował jelenia i jedliśmy go pieczonego na ruszcie w stadninie koni głaszcząc koty
Wiem że liceum trwało trzy lata w tym miesiąc trwała walka o coś co nazywało się edukacją a pół roku trwałam w domu
Wiem że teraz trwa cztery i że już nic się nie nazywa
Wiem że to niedobrze czuć spokój kiedy umierają masowo ludzie i maseczki najlepsze są z włókniny i z podwójnym filtrem a nie z bawełny i z kwiatami
Wiem że tata mieszkał u dziadków a dziadkowie u nas żeby po kwarantannie z podróży została sama polskość
Wiem że to pandemia przesunęła mi matury bo tak powiedzieli mi w debacie prezydenckiej duże łapy musi mieć ta pandemia
Wiem że dorosłość jest o papierach i dokumentach i debatach i żeby zawsze mieć ze sobą czarny parasol bo w tym kraju dużo pada. słów
Wiem że urodziłam się za późno na czyste powietrze i akceptuję fakt że nigdy już nie będę żyła pod niebem bez satelitów Starlink
.
.
Karolina Zdunek
czasem pisze, częściej gotuje dla znajomych. Związana z Akademickim Radiem LUZ, gdzie w co drugi czwartek mówi o książkach. Lubi chodzić pieszo i hodować pomidory w doniczkach na parapecie. Mieszka we Wrocławiu.