nie widzę swoich rąk
nie widzę swoich rąk, ale wiem, co robią.
słyszę na jodze i już nie wiem, co robiłam.
Nie mogę się skupić.
zanim dotknę sedna
umyję naczynia wyrzucę szypułki woda pocieknie od nadgarstka do łokcia patrzę na mokry nadgarstek mam ten kadr z twoim językiem na wystającej kostce chudej ręki płuczę kieliszek, uważając wielce, by nie stłuc (się) FRAGILE
zanim dotknę sedna
podotykam się z półśrodkami obejrzę niekonieczności odpiszę odbiorę odsunę wymiotę przyjdę napiszę
zanim dotknę sedna
usunę niepotrzebne liście pozgrzytam zębami wyprasuję skomplikuję sprawdzę
tubka
kończy się
odpierdolić rytuał
na pół
i do końca wygrzebać
włożyć się w etap kończącej się pasty
tu jestem na: kończy się
w śmietnikach na: zapełnia się, choć niedawno wyrzucane
w goleniu na: już by się przydało
w paznokciach na: jeszcze kilka dni i zmyć
w peelingu na: zaleca się raz na kilka, zbiera się szorstkie
w relacjach na: dużo nieodebranych
dużo nieodczytanych, jeszcze więcej niedotyczanych
mnóstwo odłożonych na chłodniejsze później
na czerwonym tylko za tymi, za którymi z wywieszonym jęzorem
pościel – jeszcze
guma do żucia – kupić w najbliższym
spotkania dawno niewidzianych – odbyte, ale niedługo znowu zrobi się dawno
odpisywanie – przeciągnięte tak, że właściwie już nie trzeba
rozdwajające się końcówki.
rozdwajające się usta.
Nie mogę się skupić.
nie dzwonię po to, żeby.
dzwonię po to, żeby.
nie dzwonię.
jest jakoś tak przydrożnie
jest jakoś tak półgębkiem
nie mogę się skupić
siedzę na każdej mniejszej gałęzi
uczę się na niej małpich figli
fikołki figielki mrzonki (zapraszam i polecam)
zatrzymanie się grozi pomyśleniem
trzymaj się w ryzach
trzymaj mnie w ryzach
trzymaj się w rytmach
wieczory gorsze
poranki szybsze
zatrzymanie grozi pomyśleniem
dotarciem
„ty masz ADHD? jak ty masz ADHD, to ja mam, kurwa, AD full HD”
nie docieram
nie dochodzę
ocieram się
ale odsuwam
jeszcze
za mocno mi to w gardle
pij tę jawę
póki gorąca
bierz, póki tylko czasem się rzuca w spazmach rozsądku
póki nie wie
bierz i jedz ją
z tego wszyscy
wybierz ją
rozbierz
naprawdę do twarzy ci bez ust,
zapewniasz, całując
odpowiedziałabym ci,
ale masz tylko jeden język
widzę swoje ręce
i nie wiem, co robią.
.
.
tydzień
sobota
mówisz: zapisz, bo zapomnisz, a dobre na slam
nie zapisałam
zapomniałam
notuję w konwersacji do siebie
między godzinami spotkań wizyt telefonów numerami listami zakupów numerami zakupów telefonami nie do zapomnienia zakupów przypomnieniami wykrzyknikami numerami zaległości linkami ogłoszeniami
mięta zioła ziemia chleb
na kotlety na sałatkę płyn do kibla
nie złuszczyła mi się jeszcze skóra, której dotykałeś
sama głębiej siadam w fotelu
nie siadam już tak półgębkiem
nie siadam już ci tak pół
półwytrawne
półubrana
jest mi półdobrze
półmojo
darowanemu się nie zagląda
nawet się go do kieliszka
nie przelewa
ramiona szyja brzuch dołeczki pleców język cztery
ogarnąć szewc telefon rejestracja pomidory pesto pietruszka
śnił mi się ktoś z bardziej krzywą grzywką niż moja
mój język wyjechał
sama sobie pachnę tobą
znaki szczególne
nie ma mnie
nie mam, nie
książki to nie bałagan
ślady po
to nie bałagan
nawet te złe?
..
książki?
niedziela
nie wychodzę
wychodzę
zazwyczaj jesteś moją
drugą osobą liczby pojedynczej
strach z tobą wchodzić w liczbę mnogą
szybka przemiana materii
i szybka przemiana uczuć
w materię
poniedziałek
co byś zrobiła, gdybyś się nie bała
byłabym cierpliwa.
ale się boję.
biorę szybko.
dochodzę
dochodzę do wniosku
dociera
o mózg się ociera
ściera się
wyciera
zaciera
już we wtorek miałam przesłuchane całe „odkryj w tym tygodniu”
dziś leci już 4. raz
w zapętleniu
i ja mam to niby kurwa odkryć?
mawiałeś.
pojemne uszy
nic nie usłyszałam
nierówno pod kopułą, a co dopiero pod czterema
mawia już ktoś inny
nastąpił potężny wyrzut słów
chleb papier ziemniaki książka empik odebrać
nie wiem, co miałoby zaspokoić ten głód
głów
środa nic
czwartek
nie dopytuję o usunięte wiadomości
o to, czego nie chcesz opowiadać dopowiadać inaczej
niż „wiadomość została usunięta”
i tak widziałam
w szybkich powiadomieniach
zdążyłam szybko
udaję, że nie
piątek
flaga Polski na metry trochę podrożała
z 39,90
na 40
i 4
kandydat do rady miejskiej z hasłem „będzie lepiej” nie przeszedł
więc nie będzie
lepiej
sobota
wychodzenie w nieogolonych
z nienamalowaną miną
konwulsje porannych lęków
wypocznij
szybciutko
granulat sojowy gałka muszkatołowa
szczoteczka do zębów ręcznik toalet.
www.facebook.com/share
spotkanie czwartek 10
przesłano wiadomość: zdjęcie
to nie są gruntowne porządki
to jest gruntowny bałagan
serdeczny rośnie najszybciej
paznokieć
a tobie wskazujący
na co?
nie wiem już co do zrobienia
co do kupienia
co do kliknięcia
a co zapisz, bo zapomnisz, a dobre na slam
.
.
Justyna Oleksy
założycielka Teatru Czterech. Zawodowo związana z Pawilonem Czterech Kopuł w Muzeum Sztuki Współczesnej. Porusza się w przestrzeni performansu i edukacji. W praktykach twórczych eksploruje obszary połączeń między dziedzinami sztuk. Rozmiłowana w żywiole słowa, jego przemian i możliwości. Praktykę zawodową łączy z twórczą, tworząc w muzeach i galeriach performanse o naturze site-specific, będące odpowiedzią na narracje poszczególnych wystaw. Podejmuje i prowokuje współpracę w obrębie słowa i teatru; także działań wywiedzionych z dźwięku i ruchu.